Tak…
Pisze kolejną notke… troche mi sie nudzi a troche to mam o czym pisać…
Jutrzejszy dzień… mija rok odkąd mój kochany Dziadzio nie żyje… To smutne… Cały rok zmagań ze Jego juz nie ma… Tak było w moim przypadku… Cały rok kiedy przyjeżdżałam do cioci (tam gdzie mój dziadzio mieszkał) wchodziłam do Jego pokoju myśląc ze go tam zastane… ze z Nim porozmawiam tak jak zawsze… Ze mi pomoże przeciwstawić sie problemom które mnie nurtują… Ze powie mi kilka mądrości z życia… Do Jego rad zawsze sie stosowałam… Jego rad zawsze słuchałam… i zawsze robiłam tak jak mi powiedział… Wiedziałam ze On chce dla mnie najlepiej… Byłam i pewnie dalej jestem Jego słoneczkiem… Wszystko zawsze kręciło sie wokół tego co ja chce… Kiedy jeszcze żył zawsze osiągałam swój cel… zawsze miałam to co chciałam… Kiedy odszedł od nas i w szczególności ode mnie wszystko sie zmieniło… Swiat przestał być moim życiem… Robiłam i mówiłam rzeczy które były nie do końca przemyślane… To był pełen spontan… Ale nie zawsze dobry… Brakowało mi Jego… brakowało mi tego co zawsze mi mówił… Tego ze był na każde moje zawołanie… Tego ze nigdy nie pozwalał mi sie smutać! Był i jest dalej dla mnie KIMS kogo szanowałam kochałam i chciałam zeby był wiecznie… Zeby nigdy mnie nie zostawił zeby zawsze słóżył mi swoja radą… Ale odszedł… a wraz z Nim wszystkie wspomnienia… To jak zawsze wychodził i przytulał mnie do siebie… to jak kiedy byłam mała bawił sie ze mna… To jak zawsze słuchał mnie ze zrozumieniem…. to jak zawsze słóżył mi swoja radą… to jak zasze stawał po mojej stronie… to ze dzięki niemu zawsze osiągałam samorealizacje… tych wspomnien jest jeszcze wiele… ale nie o wszytskich moge napisać… Bo są to NASZE wspomnienia… Teraz zostało kilka pamiątek po nim… Kilkanaście zdjęć które przypominają o Jego istnieniu… Ale ja wiem ze nigdu nie zapomne Jego i Babci [*][*] Szczęśliwych chwil nigdy sie nie zapomina… Zostają one w życiu na zawsze… :* Teraz chce powiedzieć tylko jedno a moze nawet kilka zdań… Jutrzejszy dzień… Nie wiem jak spędzę go po Mszy za dziadzia… [*] Na bank wybiorę sie na cmentarz i “porozmawiam” z Dziadziem… Tak właśnie robiłam po Jego śmierci… Taka “rozmowa” moze być przez niektórych odebrana za głupote ale nie dla mnie… zawsze będę pamiętała zarówno Ciebie dziadziu jak i Ciebie Babciu… [*][*]
No i kolejną rzeczą jest to wszytsko co sie wokół mnie dzieje… Dzieje sie wiele… ale czy dobrze jest? no właśnie…. Tego nie bedę opisywać… jest to tylko i wyłącznie moja osobista sprawa… Kiedys moze odważe sie o tym napisać bo jak piszę jest mi łatwiej to wszystko powiedzieć… Ale jeszcze nie teraz… jeszcze za wcześniej na to wszytsko… O najważniejszych sprawach dla mnie wiedza tylko i wyłącznie moi najbliżsi friends którym jeszcze raz dziekuje za wszytsko co dla mnie robia… :* kW :*
Dzisiaj Ancia z oLcikiem wyciągnęły mnie na siłe na dwora… Poszłyśmy sobie na osade… brechta była w drodze powrotnej ;D hehe ;D W sumie to nie było tak źle… ;D Ale o tym sza! ;P Chwile zachowane tylko dla mnie i dla nich :*;*:*
